Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 12 minucie objęli prowadzenie. Piłkę przed polem karnym Zagłębia otrzymał Witold Wawrzyczek, który pięknym strzałem umieścił piłkę w okienku lubińskiej bramki.
Po stracie gola lubinianie przejęli inicjatywę i szukali okazji do zdobycia wyrównującego gola, jednak większość ich akcji kończyła się przed polem karnym gospodarzy. Usatysfakcjonowani prowadzeniem gospodarze szukali okazji do kontrataku, i po jednym z nich, w 40 minucie spotkania, we własnym polu karnym Przemysław Kocot faulował Korwota, a pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się doświadczony Wawrzyczek.
Tuż po zmianie stron gospodarze zaatakowali raz jeszcze, a ponownie w roli głównej wystąpił Gitara – Witold Wawrzyczek. Po „krótko” rozegranym rzucie rożnym piłka trafiła do „Gitary”, który potężnym uderzeniem, z ostrego kąta, umieścił piłkę przy dalszym słupku lubińskiej bramki, i gospodarze prowadzili już 3-0.
Strata trzeciego gola nie załamała podopiecznych Dariusza Fornalaka. Gdy piłkarze GKSu zastanawiali się, z kim przyjdzie im się zmierzyć w kolejnej rundzie Remes Pucharu Polski, piłkarze Zagłębia zabrali się do odrabiania strat. Nadzieję na korzystny wynik dał w 59 minucie Wojciech Kędziora, który wykorzystał rzut karny, jaki arbiter podyktował za faul na Szymonie Pawłowskim. Nim gospodarze zdążyli zorientować się, co się dzieje lubinianie zdobyli drugiego gola. Tym razem na listę strzelców wpisał się Michał Zapaśnik, który uderzeniem z 16 metrów trafił w okienko. W 81 minucie stan meczu wyrównał Patryk Klofik, który wykorzystał podanie Mateusza Bartczaka, i strzałem z niewielkiej odległości pokonał Zarzyckiego.
Chwilę po tym, jak piłkarze Zagłębia doprowadzili do wyrównania gospodarze wypracowali sobie świetną sytuację do zdobycia gola, który mógł przesądzić o losach spotkania, jednak w decydującym momencie Wrześniak nie potrafił oddać celnego strzału na bramkę Zagłębia, i po 90 minutach mieliśmy remis 3-3.
Od pierwszych minut dogrywki lubinianie nie pozostawiali złudzenia, kto w tym meczu jest drużyną lepszą. Swoją przewagę „Miedziowi” udokumentowali golem w 93 minucie, a strzelcem bramki, która dała lubinianom awans do kolejnej rundy był Szymon Pawłowski, który wykorzystał podanie Kędziory, i strzałem z kilku metrów zapewnił lubinianom awans.